RSS
 

Sindbad za kółkiem czyli dzieci mi wzięły i dorosły.

14 maj

Botanika. Zakładamy więc klasową grządkę. Wybraliśmy kawałek ziemi pod płotem w szkolnym ogrodzie i śmy go skopali. Łopatą. I pochylają się nad zagonem piątaki, rękami po łokcie umazanymi korzenie i kamienie wyjmują oczyszczając glebę pod zasiew.
- Ooo, jaki duży kamień! – słychać raz po raz.
- Oooo, stary worek po chrupkach!
- Kawałek szkła!
- Dżdżownica!
- Sto złotych!
- ? ? ? ?
- Żartowałam.
Grupa wybucha śmiechem.
- Wiecie… – mówię na to tajemniczo – …może tu przed wiekami piraci skarb zakopali…
- Piraci? – odzywa się A. z pogardą. I kiedy już biorę wdech, żeby magicznie począć prawić o korsarskich przygodach dorzuca z niesmakiem: – Chyba drogowi.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Roma

    14 maja 2014 o 15:05

    :D Coś pięknego, ale tylko przez chwilę, bo potem to trochę smutno się robi, nie?

     
    • ~bukolika

      14 maja 2014 o 15:23

      Się robi.

       
  2. ~Mała Mi

    15 maja 2014 o 17:53

    Fajnie piszesz, z tych słów i nie tylko wyglądasz na sympatyczną:)

     
 

  • RSS