RSS
 

Bogini satelitarna oraz czeski błąd pod Troją.

20 lut

Jesteśmy z piątakami w Starożytnej Grecji. Byliśmy już w Indiach, Mezopotamii, Persji i Egipcie, więc nic, co ludzkie, nie jest nam obce. Czytamy, notujemy, dzieci z uwagą słuchają o tym, co tam w Helladzie piszczy. Zresztą nie tylko słuchają, bo chętnie mówią też sami, ten akurat starożytny kraj dobrze jest w naszej kulturze znany.
Wczoraj przeżywaliśmy wspólnie historię sporu trojańskiego. Jak to zła Eris wtargnęła na ślub Peleusa i Tetydy z jabłkiem okraszonym dedykacją „dla najpiękniejszej”. I jak to się boginie o owo jabłko były pokłóciły. A jakie boginie? Ach, to dzieci wiedzą przecież świetnie już od dawna:
nieprzyjemna i dumna Hera, prześliczna Afrodyta oraz ta najmądrzejsza: ulubiona piątaków moich grecka bogini ANTENA.

A potem, kiedy już wojna o podarowaną Parysowi Helenę rozgorzała na dobre i trwała długie 10 lat bez skutku – Achajowie wpadli na pomysł konia trojańskiego i za jego pomocą wdarli się za mury Troi. Tu zaczynam żywiołowe i plastyczne opisy: oto pod osłoną nocy z wnętrza konia wychodzą uzbrojeni wojowie, czuwający pod bramą Sinon daje znak czekającym w zatoce okrętom, z których wysypują się żołnierze… Napięcie rośnie: czy trojanie się zbudzą, czy Achajowie zdążą zaatakować znienacka? Na licach piątaków pojawiają się wypieki. A ja celowo przedłużam malownicze opisy…
I wreszcie zaatakowali. Bitwa rozgorzała. Zwarły się miecze, powietrze najeżyło się strzałami.. (ton mój staje się bliski triumfu, widzę radość w oczach dzieci, więc konkluduję): Achajom udało się…

…i tu równie triumfującym tonem przerywa mi A., który, jak zwykle, chce mnie ubiec, bo przecież świetnie zna się na historii, kończy więc głośno i dobitnie:
…Achajom udało się zabić Helenę i odbić trojan!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS