RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2010

Rozmowy przy łuskaniu rodzynek (parafraza).

10 gru

Na deser Zosia częstuje rodzynkami. Aż dziw, jak inspirujące to owoce!
- Najbardziej lubię te colowe. Wiecie, jak cola. – mówi A.
- Rodzynki o smaku coli??? – dziwi się Z.
- Nie, o kolorze.

- Ja je połykam a one idą do brzucha i tam je coś jeszcze rozgryza na takie kawałeczeńki, wiecie? – zagaja znów po chwili  A.
- To ty ich nie gryziesz? – M. jest wyraźnie zaniepokojony.
- Gryzę, ale tylko trochę. Bo w brzuchu i tak jeszcze są rozgryzane. To po co dwa razy.
- Nie, źle mówisz. One tam się taplają w takim soku żołądkowym, który je rozpuszcza na papkę. – wtrąca się Z. – Dziwnie jest w brzuchu, w środku. Ten sok, to on wszystko zjada.
- Jak twoja siostra! – odpowiada A.

Chwila milczącego raczenia się deserem. Po chwili A. nie wytrzymuje.
- Ciągle myślę o tej papce w brzuchu. I wcale mi się to nie podoba. Jest takie fuuuuuj. Mogłoby jej nie być jakoś?
- Nie mogłoby, A.; papka jest niezbędna do przeżycia.
- Niezbędna..do..przeżycia… – powtarza smutno A. i wzdycha.

Ach, jak ciężko jest być Dzieckiem…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS