RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2010

Subtelne subwersje

22 wrz

Poszłam wczoraj na eurytmię do  Misiaków. (To taki przedmiot, który jest tylko w szkołach waldorfskich. Sprawdźcie sobie w internecie). Siedzę sobie więc gdzieś za słupem i przyglądam się tym moim urwi.. ekhem.. dziecięciom. Ustawieni w koło wznoszą ku górze ręce, kreślą dłońmi niespieszne kręgi, próbując dosięgnąć wyimaginowanego nieba. Ich ruchy są płynne, delikatne, piękne. Czuję mrowienie katharsis na plecach. Ciche, skupione Dzieci, których oczka pałają zaangażowaniem. Poezja – myślę.

Zmienia się melodia, teraz udają się wraz z panią na przechadzkę wyobraźni po obcych włościach. Ustawieni w rządku dowiadują się, że właśnie weszli do królestwa, gdzie chodzi się na samych piętach. Słychać więc już po chwili głośne tupanie, gdy biegną za panią dziwnie wykrzywiając małe stópki.

- Teraz – mówi eurytmistka – przechodzimy do następnego kraju, którego mieszkańcy chodzą na czubkach paluszków.

Wszystkie Dzieci wspinają się więc na palce. Pani patrzy z uznaniem i spostrzega, że jeden Drugas biega na całych stopach.

- Co Ty robisz, Asiu?? – zapytuje nauczycielka.

- Bo ja jestem z innego królestwa. – odpowiada spokojnie Asia.

A potem pokłócili się o wymyślone korony z wymyślonych liści, które pani założyła Im na głowy. Bo przecież ta z czerwonych była najładniejsza!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Trudne pytania. Z tych ontologicznych.

10 wrz

Nowy rok szkolny, nowe oblicza Dzieci, które wydawało mi się, że znam. W nawale wrzesniowych nowości jeszcze jedna: doszli do klasy uczniowie. Dwoje. Chłopiec i dziewczynka. Opowiadała mi mama chłopca, że przyszedł po pierwszej lekcji do domu lekko załamany. Rozpoczęliśmy epoką rysowania form, a że chłopiec trafił do nas z "normalnej" szkoły, przedmiotu tego nigdy się nie uczył. Mama podpytuje Go dyskretnie, czym jest taki zmartwiony. Koledzy może zrobili Mu jakąś przykrość? Pani nakrzyczała? Nie wiedział, gdzie jest toaleta i bał się zapytać? Nie, nie i nie. Wreszcie sam wyznaje:
- Mamuśku! – mówi. – Nic nie rozumiem. Jak my się będziemy w szkole w takie dziwne rysowanie bawić to kiedy ja się czegos nauczę? Jak ja się, na Boga, dostanę na studia??

Miałam ochotę zażartować nazajutrz: a na jakie konkretnie studia masz zamiar startować, mój drogi? Obawiam się jednak, że ma już na to faktycznie głęboko przemyślaną odpowiedź.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS